Mam na imię Karolina i śpiewam odkąd pamiętam.

Mam na imię Karolina i śpiewam odkąd pamiętam. Moja muzyczna historia jest bardzo długa i wielowątkowa. Nie mam wykształcenia muzycznego, ale od dzieciństwa śpiewałam w różnych chórkach, zespołach. Udzielałam się w różnych mniejszych projektach muzycznych. Od zawsze lubiłam spędzać wolny czas w kreatywny sposób i zamiłowanie do sztuki wyniosłam z domu. Wciąż chciałam tworzyć, tworzyć, tworzyć… Moja miłość do muzyki i olbrzymia chęć wydania własnego materiału przyniosła mi wiele lekcji w życiu. Nie wszystkie były przyjemne. Popełniałam błędy. Jako młoda dziewczyna z głową pełną marzeń wielu rzeczy nie potrafiłam zrozumieć, co odbierało mi motywację. W zasadzie pewnym momencie powoli zaczynałam odpuszczać. „Fale” to historia walki o siebie, nie tylko o marzenia. To opowieść o moim dorastaniu, o pokorze, nauczkach i naturalnych zmianach dojrzewającego człowieka. To również próba określenia mnie samej w piosenkach. Tworząc materiał na pytę nie myślałam o motywie przewodnim, jednak z każdym kolejnym utworem zaczął on naturalnie, sam z siebie przypominać coś na wzór biografii. Dziś jestem wdzięczna Bogu za każdą przedłużającą się dobę, za wszystkie łzy i permanentny smutek odbierający mi wiarę w siebie. Dzięki temu stworzyłam coś dojrzałego i bardzo dopracowanego. Jeśli zdamy sobie sprawę, że historię naszego życia można zrozumieć czytając ją od końca nabieramy niesamowitej pokory, odwagi i otwartości na to, co przynosi los.

Początki mojej pasji sięgają dekady wstecz i dziś ciężko mi przypomnieć sobie siebie sprzed 10 lat. Na szczęście dawno temu założyłam swojego pierwszego bloga. Blogowanie pomagało mi oderwać się od muzyki i pozwoliło mi rozwijać moje pozostałe pasje, takie jak moda czy uroda – typowe zainteresowania młodej dziewczyny. Wówczas nie spodziewałam się, że któregoś dnia na moją stronę będzie zaglądać kilkadziesiąt tysięcy osób, a ja stworzę własną markę odzieżową i będę projektować ubrania moich marzeń. Nigdy nie sądziłam, że blogowanie gdziekolwiek mnie doprowadzi, zwłaszcza, że 10 lat temu to zajęcie uznawano raczej za stratę czasu. Dziś własne internetowe medium, popularność i stałe, aktywne audytorium to olbrzymi kapitał, który wyrazie sugeruje, że warto było zacząć. Poza drobnymi sukcesami, blogowanie pozwoliło mi też lepiej obserwować siebie i wszystkie zmiany jakie zachodziły w moim życiu. Było to bardzo pomocne w przelaniu moich emocji na papier, gdy chciałam napisać teksty piosenek.

Kilka lat temu, będąc już w fazie początkowej rezygnacji spotkałam na swojej drodze Krzysia Łochowicza. Wspólnie stwierdziliśmy, że zaczniemy pisać piosenki. Tak na luzie i bez konkretnego planu. Pierwszy utwór, który stworzyliśmy to „Kwestia dni”. Bardzo powoli powstawały kolejne – „Tracę oddech” oraz „Naprzód biegnę”. Spodobała nam się wspólna praca i w ostatnim roku wszystko nabrało tempa. Długo dopracowywaliśmy aranże. Zależało mi na tym, aby muzyka była analogowa wbrew obecnie panującym trendom. Z natury jestem trochę „niedzisiejsza” i chciałam choćby w niewielkim stopniu zawrzeć to w aranżacjach. Krzyś dobrał nam niezastąpioną grupę muzyków, którzy wprowadzili nasze pomysł w inny wymiar.

Bywam chaotyczna, jednocześnie pewna własnego zdania i mająca wątpliwości. Wydawałoby się, że uchwycenie tych rozbieżności w spójny sposób na płycie jest nie do osiągnięcia. W końcu na ogół podoba nam się tyle różnych rzeczy. Tym bardziej zawsze intrygował mnie porządek, plan, nieprzypadkowość, zręczne panowanie nad największym nawet chaosem. Z tymi cechami najbardziej kojarzy mi się mój mąż, który w najcięższych chwilach jest dla mnie olbrzymią motywacją do konsekwentnego działania. Dzięki tej sile i jego pomocy, mogę Was dziś zaprosić do poznania mojej historii „Fale”.